U nas tylko dobre teksty! Zapraszamy do dodania artykułu!

Jak zwabić i zaspokoić turystę

Zakopane, Sopot, Krynica, Szczyrk, Kudowa Zdrój czy inne miejscowości uzdrowiskowe, przeżywają oblężenie turystów przez cały rok. Są jednak w Polsce także takie miejsca, gdzie "diabeł mówi dobranoc" chętnie odwiedzane przez turystów.

Twoja reklama

Zakopane, Sopot, Krynica, Szczyrk, Kudowa Zdrój czy inne miejscowości uzdrowiskowe, przeżywają, oblężenie turystów przez cały rok, nie tylko w weekendy. Nie wszyscy wiedzą, że są w Polsce także takie miejsca, gdzie "diabeł mówi dobranoc", a które mimo to turyści chętnie odwiedzają. Jak to się dzieje?

Powszechnie wiadomo, że jak Polak głodny, to zły, więc jeśli tylko ma okazję, lubi dobrze zjeść i wypić. Najlepszą natomiast okazją do nieumiarkowanego jedzenia i picia jest... zabawa.

W takich sytuacjach Polak niechętnie przyjmuje do ---wiadomości--- wydawane pieniądze. Z tego właśnie korzystają miasta i miasteczka, których los nie obdarował nadmorską lokalizacją czy leczniczym klimatem.

Zmysły górą

Trzeba koniecznie zorganizować imprezę lub wydarzenie kulturalne, w ramach którego turysta - oprócz dobrej zabawy - będzie mógł dobrze zjeść i wypić. W tej dziedzinie specjalistom od promowania różnych regionów Polski pomysłów nie brakuje, a wszystkie takie imprezy można podzielić na dwie kategorie.

Do pierwszej zaliczamy te, które odwołują się do inteligencji, zdrowego rozsądku i chęci poznania nowych miejsc. Mogą to być na przykład wystawy, które uatrakcyjniają dany region.

Krok dalej uczynił wójt Słupska, który zadbał o to, aby Narodowy Bank Polski zgodził się na wydanie lokalnego środka płatniczego. Od 4 lipca Słupsk posiada własną monetę, która z pewnością może stanowić wabik, zwłaszcza dla fanów numizmatyki.

Inny przykład imprezy, mającej zwabić przyjezdnych, znajdujemy we Włocławku. Dla chcących sprawdzić swoją znajomość języka polskiego zorganizowano tu Dyktando o Złote Pióro, do udziału w którym zachęcał dobrym przykładem zastępca prezydenta miasta, Arkadiusz Horonziak.

Wabienie turystów metodą "na inteligencję" jest na pewno chwalebne, ale nie zawsze skuteczne. Większość Polaków zamiast nowej słupskiej dwuzłotówki woli bowiem sycić wzrok widokiem biustu "miss mokrego podkoszulka" czy wyginać ciało w rytm skocznej muzyki - nie tylko disco polo!

Liczy się oddziaływanie na zmysły wzroku, słuchu, a przede wszystkim egzotyka i ekstrawagancja.

Wbrew różnego rodzaju badaniom, w których nie trzeba podawać tożsamości, a z których niezbicie wynika, że Polak lubi się bawić zwłaszcza przy disco polo, nasze miasta stawiają także na słynne gwiazdy muzyki rozrywkowej, bądź na - folklor!

Co się człowiek napatrzy to jego

W kulturze obrazkowej, w której obecnie żyjemy, nie dziwi fakt, że fantastycznym wabikiem na spragnionego wrażeń turystę są wybory rożnych miss - nie tylko wspomnianej "miss mokrego podkoszulka", ale także miss wśród udomowionych czworonogów, jak psy lub koty.

Każde miasto i miasteczko może sobie zorganizować wybory lokalnej miss, nie zawsze kobiety! Skrajnym przykładem może tu być konkurs na miss-krasulę, organizowany w Parku Narodowym Ujście Warty z okazji ... "Święta krowy".

Jak podali do Zakopane, Sopot, Krynica, Szczyrk, Kudowa Zdrój czy inne miejscowości uzdrowiskowe, przeżywają, oblężenie turystów przez cały rok, nie tylko w weekendy. Nie wszyscy wiedzą, że są w Polsce także takie miejsca, gdzie "diabeł mówi dobranoc", a które mimo to turyści chętnie odwiedzają. Jak to się dzieje?

Powszechnie wiadomo, że jak Polak głodny, to zły, więc jeśli tylko ma okazję, lubi dobrze zjeść i wypić. Najlepszą natomiast okazją do nieumiarkowanego jedzenia i picia jest... zabawa.

W takich sytuacjach Polak niechętnie przyjmuje do wiadomości wydawane pieniądze. Z tego właśnie korzystają miasta i miasteczka, których los nie obdarował nadmorską lokalizacją czy leczniczym klimatem.

Zmysły górą

Trzeba koniecznie zorganizować imprezę lub wydarzenie kulturalne, w ramach którego turysta - oprócz dobrej zabawy - będzie mógł dobrze zjeść i wypić. W tej dziedzinie specjalistom od promowania różnych regionów Polski pomysłów nie brakuje, a wszystkie takie imprezy można podzielić na dwie kategorie.

Do pierwszej zaliczamy te, które odwołują się do inteligencji, zdrowego rozsądku i chęci poznania nowych miejsc. Mogą to być na przykład wystawy, które uatrakcyjniają dany region.

Krok dalej uczynił wójt Słupska, który zadbał o to, aby Narodowy Bank Polski zgodził się na wydanie lokalnego środka płatniczego. Od 4 lipca Słupsk posiada własną monetę, która z pewnością może stanowić wabik, zwłaszcza dla fanów numizmatyki.

Inny przykład imprezy, mającej zwabić przyjezdnych, znajdujemy we Włocławku. Dla chcących sprawdzić swoją znajomość języka polskiego zorganizowano tu Dyktando o Złote Pióro, do udziału w którym zachęcał dobrym przykładem zastępca prezydenta miasta, Arkadiusz Horonziak.

Wabienie turystów metodą "na inteligencję" jest na pewno chwalebne, ale nie zawsze skuteczne. Większość Polaków zamiast nowej słupskiej dwuzłotówki woli bowiem sycić wzrok widokiem biustu "miss mokrego podkoszulka" czy wyginać ciało w rytm skocznej muzyki - nie tylko disco polo!

Liczy się oddziaływanie na zmysły wzroku, słuchu, a przede wszystkim egzotyka i ekstrawagancja.

Wbrew różnego rodzaju badaniom, w których nie trzeba podawać tożsamości, a z których niezbicie wynika, że Polak lubi się bawić zwłaszcza przy disco polo, nasze miasta stawiają także na słynne gwiazdy muzyki rozrywkowej, bądź na - folklor!

Co się człowiek napatrzy to jego

W kulturze obrazkowej, w której obecnie żyjemy, nie dziwi fakt, że fantastycznym wabikiem na spragnionego wrażeń turystę są wybory rożnych miss - nie tylko wspomnianej "miss mokrego podkoszulka", ale także miss wśród udomowionych czworonogów, jak psy lub koty.

Każde miasto i miasteczko może sobie zorganizować wybory lokalnej miss, nie zawsze kobiety! Skrajnym przykładem może tu być konkurs na miss-krasulę, organizowany w Parku Narodowym Ujście Warty z okazji ... "Święta krowy".

Jak podali do wiadomości organizatorzy, impreza miała charakter rozrywkowy i edukacyjny: "ma m.in. uświadamiać, jakie znaczenie ma stworzenie odpowiednich warunków dla ptaków poprzez wypas bydła". Taka reklama naprawdę nie wymaga komentarza!

Niedowiarek może sądzić, że miss-krasula przyciągnie co najwyżej muchy, a nie turystę. Otóż nie. Jak wskazują najświeższe informacje okazuje się, że takie imprezy, jak Święto Kapusty, Święto Mąki czy Jarmark nad Jeziorem Młyńskim zwanym też Jeziorem Ogórkowym - podczas którego można było np. uczestniczyć w ceremonii topienia beczek z ogórkami w Jeziorze Ogórkowym oraz wybrać najlepszy smak ogórka kiszonego - cieszyły się w wakacje największą popularnością.

Stanowi to potwierdzenie optymistycznej tezy, że nawet małe mieściny i wioski mogą stawać w szranki z takimi turystycznymi goliatami, jak Zakopane czy Ustka.

Ostatnia deska ratunku

Są też pomysły na promocję regionu, które nie podlegają żadnym klasyfikacjom. Oto włodarze miasta Wieluń wpadli na to, żeby wypromować je ... w Sejmie, poprzez zorganizowanie tam galerii zdjęć.

Czy była to próba przyciągnięcia do Wielunia posłów? Nie wiem. I na pewno nie będę zastanawiała się nad tym objadając się przepyszną kwaśnicą na Święcie Kapusty, które właśnie odbywa się w moim mieście.

A kiedy już zarządcom miast zabraknie pomysłów na to, jaki wabik zastosować wobec turystów, mogą zawsze urządzić tzw. dni miasta: z przeciąganiem liny, przed którym trzeba obowiązkowo wzmocnić się kiełbaską z rusztu (6 - 8 zł) czy wychylić kufel piwa (4 - 5 zł) i obowiązkową zabawą taneczna, która zawsze przyciągnie każdego. Nie tylko turystę! organizatorzy, impreza miała charakter rozrywkowy i edukacyjny: "ma m.in. uświadamiać, jakie znaczenie ma stworzenie odpowiednich warunków dla ptaków poprzez wypas bydła". Taka reklama naprawdę nie wymaga komentarza!

Niedowiarek może sądzić, że miss-krasula przyciągnie co najwyżej muchy, a nie turystę. Otóż nie. Wedle najświeższych -- informacji--- okazuje się, że takie imprezy, jak Święto Kapusty, Święto Mąki czy Jarmark nad Jeziorem Młyńskim zwanym też Jeziorem Ogórkowym - podczas którego można było np. uczestniczyć w ceremonii topienia beczek z ogórkami w Jeziorze Ogórkowym oraz wybrać najlepszy smak ogórka kiszonego - cieszyły się w wakacje największą popularnością.

Stanowi to potwierdzenie optymistycznej tezy, że nawet małe mieściny i wioski mogą stawać w szranki z takimi turystycznymi goliatami, jak Zakopane czy Ustka.

Ostatnia deska ratunku

Są też pomysły na promocję regionu, które nie podlegają żadnym klasyfikacjom. Oto włodarze miasta Wieluń wpadli na to, żeby wypromować je ... w Sejmie, poprzez zorganizowanie tam galerii zdjęć.

Czy była to próba przyciągnięcia do Wielunia posłów? Nie wiem. I na pewno nie będę zastanawiała się nad tym objadając się przepyszną kwaśnicą na Święcie Kapusty, które właśnie odbywa się w moim mieście.

A kiedy już zarządcom miast zabraknie pomysłów na to, jaki wabik zastosować wobec turystów, mogą zawsze urządzić tzw. dni miasta: z przeciąganiem liny, przed którym trzeba obowiązkowo wzmocnić się kiełbaską z rusztu (6 - 8 zł) czy wychylić kufel piwa (4 - 5 zł) i obowiązkową zabawą taneczna, która zawsze przyciągnie każdego. Nie tylko turystę!

Tagi: wiadomości  fakty  newsy  informacje  wydarzenia  świat  kraj  polska  polska lokalna  polityka 

Artykuły o podobnej tematyce:
Artykuł o hokeju na lodzie

Aktywność robotów sieciowych: Google: 58, MSN: 2, Yahoo: 2


Linkor.pl Linkor.pl Linkor.pl Linkor.pl Linkor.pl
Oświadczyny poety - Jasieński Bruno party limo chicago Epitafium Kosowi - Kochanowski Jan Wieża cierpliwości - Hillar Małgorzata Dzikie wino - Gałczyński Konstanty Ildefons tworzenie stron www Forum Komputerowe oferty pracy Ciechanów Za duźo wiesz - Justyna Steczkowska świnoujście